RSS
poniedziałek, 27 października 2008
Dzisiaj minął mi rok w UK


Pamiętam jak rok temu wyjeżdżałem samochodem z warszawskiego powiśla. Nie miałem już kluczy do mieszkania, tylko samochód który się rozgrzewał żeby wogóle pojechać. Dymił strasznie, ludzie czasem podchodzili i pytali czy "wszystko ok?" patrząc  na samochód. Zadymiłem nim pół osiedla. Ludna, Rozbrat... przejazd ostatni raz tymi ulicami. Potem 140 km/h na odcinku Katowice-Kraków. MP3. Potem jakiś deszcz, stacja benzynowa i Rzeszów.
poniedziałek, 20 października 2008
Redundancy
Na moim biurku w pracy leżało ksero listy pracowników.
Od wakacji lista gwałtownie kurczyła się i były problemy z wypłatami.
Teraz trafiło też na mnie. Jestem bezrobotny.

Irytujące jest to że potencjalni nowi pracodawcy ciągle jeszcze
nie traktują mnie jak innych z powodu braku
"2-3 letniego doświadczenia w UK"
i moje aplikacje są kasowane.
Ogólnie pracy jest naprawdę mniej.


poniedziałek, 13 października 2008
"Bo czy też nie ma innych miejsc tylko" Alperton i Stonebridge Park...








poniedziałek, 06 października 2008
Although latest Saturday was rainy, nobody havn`t noticed it, because we set up the great garden's tent.
     
 
 
     
Tak mi pokazujesz jaki jesteś silny
Mógłbym wiele powiedzieć pozytywnych rzeczy o City, South Kensingston ...
Właściwie same pozytywne. Czasem jednak trzeba być na prowincji Londynu:
  • Moi ulubieńcy czyli rodacy
    Dwóch podpitych rodaków straszy hindusa że go zbiją. Stoją przy nim i pokazują że "dają z bańki". Nie mogę zadzwonić na policje bo jeszcze nic nie zrobili. Nie podejde do nich i nie zbije ich bo jest ich dwóch a ten hindus waży połowe tego co ja, także ewentualnie mógłbym liczyć na siebie. Raczej byłbym bez szans.
  • Kolorowi czyli mieszkańcy kartonów
    Ide sobie w białej koszuli z kołnierzykiem, marynarce i sandałach. Idzie trzech murzynów. Idą środkiem chodnika. Usunąłem się trochę na bok. (błąd!). Zauważyli to, poczuli się trochę pewniej. Jak przechodzili koło mnie, wydali z siebie dziki krzyk. Miało to oznaczać że się mnie nie boją. No i co mógłbym im zrobić? Pewno jeden z nich miał nóż w kieszeni...
A jakbym zrobił tak:
Poszedłbym kawałek za nimi, w końcu by się rozłączyli i każdy z nich poszedłby w inną stronę, Podszedłbym do jednego z nich. Zapytał która jest godzina. On patrzy na zegarek a ja uderzam go cegłówką w twarz. On leży na ziemi, ma złamaną szczękę. Trzymam buta na jego twarzy i mówię za co to było. Promocyjnie łamię też kilka palców cegłowką. Zabieram mu pieniądze.

A jakby nagrała mnie jakaś kamera którymi Londyn jest naszpikowany?
Deportują mnie i nie dostanę wizy nigdzie bo będę notowany. Jakie to trudne jest.