RSS
poniedziałek, 26 października 2009
Ryzykuje i

Przeglądanie cycle-route.com i nic nie pasuje.
Albo byliśmy już gdzieś, albo się nie podoba, albo za mało czasu.
Skoro nic nie wychodzi postanawiam narysować w google map
swoją trasę z Amersham do Chesham.
Ryzykuje i udaje się.
Świetna trasa, nieodkryta nisza.

Skoro niewiele wychodzi z różnych powodów
w ramach stałej pracy to robie od kilku miesięcy
swoje tajne dwa projekty.
Ryzykuje.

poniedziałek, 19 października 2009
4 i 7 na Covent Garden

Znowu zaprosili mnie po dwóch latach do MajorPlayers.co.uk
bo po rozmowie telefonicznej stwierdzili że mówie lepiej.
To agencja rekrutacyjna pracująca tylko dla kilkunastu najlepszych
agencji reklamowych w Londynie.

Przed wejściem bałem się tak samo jak kiedyś.
Recepcja. Skanowanie mojego ID. Te same schody w dół i czerwone pokoje.
B.P. pyta czy pamiętam naszą rozmowe sprzed dwóch lat.
Pamiętam oczywiście.



Ale pytania, o Dżizas:
- Interesują mnie tylko znane marki, dla jakich znanych pracowałeś?
- Dlaczego jesteś taki agresywny?
- Jeśli mówisz że Londyn nie jest centrum świata to co nim jest? Polska?


Po godzinnej rozmowie słysze że:
mogę Cię reprezentować przed moimi klientami.

I co z tego że będą mnie kasować na interviach za język i nie wiadomo za co.
Te najlepsze będą mnie jeszcze odbijać ze dwa lata.
Kasowali kogoś z lepszym warsztatem niż ja. Przynajmniej próbowałem.

Breaking News:
Dwa lisy biją się pod moim oknem.

poniedziałek, 12 października 2009
Będę czekał

Kasują mnie za język bo grafik jest w ciągłym ruchu,
w firmie kontaktuje się ze wszystkimi i często niestety lata do klientów,
gdzie problemy mieliby ludzie po anglistyce bo trzeba
perfekcyjnie się prezentować a więc wyglądać
i nie mówić z wiejskim akcentem.
Informatyk w pracy gada z jedną, dwoma osobami,
więc język nie ma dużego znaczenia.

Dwa razy słyszałem też coś takiego:
Jesteś naprawdę wymiataczem,
ale my aż takiego nie potrzebujemy.
Chcemy żeby tylko tak troszkę coś
nam ktoś zrobił, takie drobne dizajnerskie rzeczy.

Chyba dlatego w UK i Irlandii nie chcieli zatrudniać
ludzi z wykształceniem do prac fizycznych
bo było podejrzenie pracy czasowej.
Słuszne podejrzenie, bo uciekłbym
przy pierwszej lepszej okazji.

Do co trzeciej z tych firm nie pasuje jako osoba,
nie pasuje do danej grupy ludzi.

Będę czekał - powiedział główny bohater w tragicznym momencie
w filmie Carlo Carlei (w scenopisarstwie określanym jako punkt zwrotny).

Wembley

poniedziałek, 05 października 2009
Pursuit of Happyness - based on a true story
4 x interview

WTOREK
Aude Athimon (Head of Marketing) and Patrick Smith (Senior Designer). Bishopsgate. City. Finansowa firma. Kosmiczny budynek. Sztywni finansiści. Jak się witamy już wiem że nie pasujemy. Byłoby czym szpanować ale nudno. Senior designer w krawacie.

ŚRODA
Stacie Whittle (Creative Services Director). Lubi mnie ale musiałbym się z klientami kontaktować często. Muszę mówić po angielsku jak ona. Nie wypiłem kawy bo była gorąca.

CZWARTEK
Anton Brown.
Bardzo fajna firma z centrum Londynu (Holborn). Dzwonią i mówią że oszaleli na punkcie mojego portfolio. Potem było pierwsze osobiste spotkanie, 1etap interview wypadł bardzo dobrze. Lubią mnie. Ja ich też. Na pożegania mówi: Take it easy. Czeka drugi etap z szefem i kimś z HR. Tu mnie często uwalają za język.

PIĄTEK
Claire Reid
Spóźniam się. Open space piętrowy, wszędzie zdjęcia. Widze w drzwiach pakistańczyka co ma garnitur jak kolejarz pkp. Kiedy ja przestanę nienawidzieć pakistańczyków i hindusów? Ostatnio słyszłałem polaka który mówił "zamknąć ich w gettcie". A są tacy naprawdę uśmiechnięci i bardzo mili. Z Claire radze sobie dobrze. Mógłbym tu pracować, ale nie zależy mi.


Skąd mam tyle interview? Może zminiła się sytuacja na rynku a może postawiłem wszystko na jedną karte i zmieniłem coś w cv?



Fajne